Reklama

wtorek, 25 czerwca 2013

"In inglisz"

Weszłam wczoraj na bloga pewnej sympatycznej osoby. W sumie zostałam nań zaproszona. Mówi, że pisze o swoim życiu, ale i o kosmetykach, o swojej ciąży itd. Ok. Ja mówię o życiu, ona lifestyle... 
Lubię blogi prawdziwe, lubię gdy ktoś pisze, że mu dziecko choruje (nie dlatego, że choruje, lubię ponieważ jest szczery).  Lubię gdy pisze o kwiatach w ogrodzie, o tym, że się ptaki wylęgły.
O tym, że coś lubi, coś zrobił i że coś się nie udało. Lubię życie i blogi o życiu. Ale lifestyle? Może Życie po prostu? Ale niech będzie.
No dobra. Weszłam na tego bloga. Patrzę. Wszystkie tytuły "in inglisz". EEEEE ale, że co? Serio blog "in inglisz"? No chyba nie? Wchodzę w temat. Tytuł po angielsku. Jakoś przeżyję. Wchodzę. Zaczynam czytać... W pierwszym zdaniu pięć zwrotów "in inglisz"..  Przecież nie ocenię książki po okładce. Blog ładny, pani jest miła. Brnę dalej. 
Dalej jest coraz gorzej. Jezu co jest grane? Tego się nie da przeczytać. Uczyłam się rosyjskiego, niemieckiego i angielskiego na studiach też liznęłam. Ale jak widzę takie blogi to mnie, co tutaj ukrywać, odrzuca. Jestem w Polsce i chcę czytać na blogu polskim po polsku. 
To nie jest tak, że ja nie rozumiem tego co tam napisane. Rozumiem. Jak nie znam  jakiegoś pojęcia to mam przecież słownik. Jest ok. Ale w Polsce chcę czytać o polskim życiu po polsku Co się stało z młodymi blogerami, że robią taką językową sieczkę. Czy to jest taka moda? Chyba tak. Modę tę jednak dostrzegam tylko i wyłącznie na blogach osób młodych albo tzw. "osób przebojowych". Lubię blogi także o innej tematyce. Czytuję blogi religijne, czytuję też blogi polityczne, reporterskie i inne. Czytuję blogi produktowe. Ale tam jest po polsku. Tam zwrotów "in inglisz" jest tylko tyle ile potrzeba. Tam przestrzega się tradycje naszego języka.
A może to jest globalizacja? Może młodzi chcą być "trendi"? Bo jeśli nie "trendi" to po co?


6 komentarzy:

  1. Fajnie piszesz!:) W kilku miejscach nieźle się ubawiłam. Powodzenia w dalszym pisaniu. Polecam również swojego bloga http://zyciedoroty.blogspot.com/ Jak widać każda z nas ma coś do powiedzenia w życiu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety wysyp blogów tego typu w poslkiej blogosferze jest ogromny, a jednostki starające się być ''trendi'' już dawno zatraciły swoją osobowość i starają sie podążać.. właściwie nie wiem za czym. Bardzo mądry post.

    OdpowiedzUsuń
  3. Heeej :) ja piszę tytuły postów po angielsku, nie dlatego, że chcę być "trendi" ale dlatego, że czasem lubię coś wyrazić "in inglisz", może też dlatego, że przebywam trochę czasu z osobami mówiącymi po angielsku ;) Lubię nasz polski język ale też lubię go mieszać ;) dla fanu ;) ale wpis Twój fajny, nawet bardzo fajny :) będę się "follować" ;)
    Zapraszam na mój: www.niepojety-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ciekawam twojej opinii o sobie ;)
    Piszesz bardzoo ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się ale cóż takie czasy. Zapraszam do siebie . Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń