Reklama

sobota, 13 października 2012

Pieski, kotki i dwulicowość pań.

Ten temat będzie z troszkę innej beczki niż dotychczasowe. Ten temat rozpocznie się od "listu do redakcji". Czemu tak? Zaraz wszystko się wyjaśni i mam nadzieję na sporą dyskusję w komentarzach, ponieważ temat jest dość drażliwy dla wielu grup społecznych.

"Droga redakcjo!
Bardzo kochamy zwierzęta.
Mieszkamy co prawda w centrum wielkiego miasta, jakim jest nasze kochane miasto stołeczne Warszawa, ale baaardzo kochamy zwierzęta. Blok jest wielki, zwierząt w nim wiele i nie przeraża nas nawet to, że do parku jest kilka przystanków tramwajowych, a mieszkanie nie jest wielkie.
My tak bardzo kochamy zwierzęta, że nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Nie mamy zbyt wielkiego mieszkania i w dodatku mieszkamy tutaj w pięcioro, (my, moja mama i dwoje naszych dzieci), ale bardzo się wszyscy kochamy i nasze zwierzaki też są najwyraźniej zadowolone. Gdy otwieramy drzwi wchodząc do mieszkania, to nasze wspaniałe futrzaki: dog Flip, kundelek Ciapek i trzy koty: Broniś, Cywka i Baba wypadają na nas w podskokach, obskakują i radośnie biegają po całym piętrze czekając aż zabawa się skończy i pójdziemy na spacer.
Czyż to nie urocze, że mimo trudności lokalowych potrafimy stworzyć naszym futrzakom taki wspaniały dom? Dodam, że mieszkamy na 49 metrach, w dwóch pokojach z kuchnią!
Pozdrawiamy całą redakcję
Kowalscy"

Jak myślicie, w jakim celu zmyśliłam ten list, chociaż nie ta historię? Ponieważ to jest fakt rzeczywisty. Wiele osób mieszka w maleńkich mieszkankach i trzyma tam dogi - psy wielkości cielaka, owczarki, sznaucery olbrzymie, husky, samojedy, harty i inne ogromne i potrzebujące mnóstwa przestrzeni zwierzęta. Ale panie (celowo tak piszę), z różnych fundacji i towarzystw zajmują się tylko psami na wsiach, bo tutaj można "zabłysnąć". Zawsze gdy słucham w radio (bo tv nie mam a radio da się posłuchać np w środkach komunikacji), takich pań to mnie krew zalewa na ich dwulicowość. Czemu żadna z nich nie zrobi kontroli w miastach, gdzie w blokach, często w kawalerkach kiszą się ogromne ilości zwierząt potrzebujących przestrzeni? Czemu tam żaden aktorek nie zrobi akcji zamykania się w łazience na 10-12 godzin, na czas nieobecności właściciela w mieszkaniu?
Dlaczego takie osoby są tak cholernie dwulicowe i zakłamane? Zapatrzone tylko w jedną stronę? Zgadzam się oczywiście, że wiele zwierząt na wsi ma przekichane ale wiele jest też zwierząt w miastach, których losem nikt zdaje się nie przejmować. 
Przecież do cholery bezpańskie psy i koty nie biorą się w miastach ze wsi, ale biorą się w miastach, bo tatuś dziecku kupił i się "zabaweczka" znudziła. Bo suczki/kotki ktoś nie dopilnował i trzeba na śmietnik wywalić ją razem ze szczeniakami. Bo duży pies się nudził i zjadł szafkę/stolik/ fotel. Bo duży pies jest za duży.... i z miliarda innych powodów?
Czemu pytam kolejny raz, tą kwestią nikt się nie zajmie? Czemu tylko  o mieszkańcach wsi panie robią programy i audycje?

Już pomijam fakt, że jakoś wiecej się ostatnio mówi o zwierzętach niż o gwałconych, katowanych, głodzonych czy nieleczonych dzieciach. Ale to jest temat na zupełnie inna historię.

Może znajdzie się ktoś, kto zechce ze mną porozmawiać? Tez osoby z takich fundacji, towarzystw itd.


4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale to zdanie już znam i wolałabym porozmawiać też o zwierzętach miejskich, którymi nie zajmuje się nikt. Każdy tylko widzi wieś i ok. Ale widzenie tylko wsi to jest jednostronność. A co? Ludzie w miastach są jacyś lepsi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardo fajny blog wejdziesz na mój i zaobserwujesz? www.szarokolorowaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń