Reklama

sobota, 8 października 2011

Każdy jest wojownikiem światła

Myślę, że nie każdy powinien ten cytat brać dosłownie. Myślę, że każdy powinien go dopasować do siebie.
Napisał ten tekst Paulo Coelho. Przez niektórych nazwany oszołomem i infantylnym pisarczykiem. Dla niektórych mistrz mówienia trudnych spraw prostym językiem.
Mistrz Coelho napisał tak:
Każdy wojownik światła bał się kiedyś podjąć walkę.
Każdy wojownik światła zdradził i skłamał w przeszłości.
Każdy wojownik światła utracił choć raz wiarę w przyszłość.
Każdy wojownik światła cierpiał z powodu spraw, które nie były
tego warte.
Każdy wojownik światła wątpił w to, że jest wojownikiem światła.
Każdy wojownik światła zaniedbywał swoje duchowe zobowiązania.
Każdy wojownik światła mówił „tak”, kiedy chciał powiedzieć „nie”.
Każdy wojownik światła zranił kogoś, kogo kochał.
I dlatego jest wojownikiem światła. Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei, że stanie się lepszym człowiekiem.

Każdy z nas boi  się walczyć o swoje, jednak niestety nie każdy ma na tyle samozaparcia aby ów strach pokonać chociażby w stopniu pozwalającym na podejmowanie ryzyka walczenia o swoje. Ciekawe jest to, że paradoksalnie wielu z nas łatwiej jest walczyć o jakieś kwestie dla innych a mamy problem z podjęciem działań we własnym interesie. Piszę to na bazie własnych doświadczeń. Często nie mam problemu aby zrealizować coś dla innych ale paraliżują mnie wątpliwości, gdy mam podjąć jakieś działania we własnym interesie. Sprawia mi to autentyczny problem. I nie bez kozery piszę tutaj o strachu. Mnie paraliżuje irracjonalny strach. I nie boję się konsekwencji moich działań. To byłoby zbyt oczywiste. Boję się samego działania. Ostatnio sporo się w tym zmienia, jednak nadal nie osiągnęłam poziomu jaki byłby wg mnie optymalny.

Co do kłamstw i zdrad, cóż mogę tutaj powiedzieć. Nawet maleńkie kłamstewko jest nadal kłamstwem. A kłamstewko mające wprowadzić kogoś w błąd tak, abyśmy my z tego skorzystali, jest też wg mnie zdradą. Ale jak to mówią, nie świeci garnki lepią. Staram się nie używać tej "formy komunikacji" bo kłamstwo jest obrzydliwe i zdrada również. Pewnie są osoby, dla których jest to sposobem i stylem życia, jednak ja osobiście uważam, że to jest pasożytnictwo a nie życie. Generalnie za takie coś dziękuję. Nie skorzystam. Staram się mówić prawdę albo nie mówić nic. Wiem, to też w pewnym sensie kłamstwo i w dodatku odrzucanie odpowiedzialności, ale sami wiecie doskonale, że czasem zwyczajnie nie da się inaczej. Takie jest życie.

Utrata wiary. O tak, to grozi nam wszystkim. Ileż to razy zrezygnowaliśmy z marzeń nie wierząc, że uda nam się je zrealizować? A ileż to razy nie podejmowaliśmy działań bo nie wierzyliśmy w sens i powodzenie? Nie zapominajmy, że to też jest utrata wiary... Utratą wiary jest też zwątpienie w siebie, w człowieka, w przyszłość. Jeśli o czymś marzymy to trzeba to realizować inaczej okłamujemy sami siebie.

Czy zdarzyło się wam kiedyś robić "z igły widły"? Nie wątpię, że dość często. Pewnie nie raz orientujecie się, że tracicie energię na robienie czegoś zupełnie bezsensownego, co tylko pożera Wasz czas, albo przeprowadzacie wielką batalię o małą sprawę? Mnie zdarza się spierać z kimś o sprawy nieistotne. W sumie wiele razy się nad tym zastanawiałam i nie mam zielonego pojęcia po co to robię. Chyba tylko po to aby mieć rację. Pewna mądra pani psycholog kiedyś mnie zapytała czy chcę mieć rację czy święty spokój? Uwierzcie mi - nie ma to jak święty spokój! I co z tego, że nie udowodnicie komuś, że się myli? I co, że ktoś będzie uważał, że to Wy jesteście w błędzie? Co z tego, że ktoś pozostanie w mylnym przekonaniu o swojej nieomylności? CO Z TEGO? Po co marnować na to czas i energię? Jeśli zajmujecie się takimi drobiazgami to mam dla Was bardzo smutną i bolesną prawdę. Przesypujecie swój czas, swoje życie przez palce jak piasek na plaży. Tak. Wasze życie przelatuje Wam przez ręce, ponieważ skupiacie się na nic nie znaczących drobiazgach, zamiast skupić się na oglądaniu kamieni, czyli rzeczy bardzo ważnych i istotnych. Pewnie pomyślisz sobie, to nie o Tobie. Pomyśl jednak ile drobiazgów robisz w ciągu dnia i czy przypadkiem nie okazuje się wieczorem, że coś ważnego jednak nie zostało wykonane? Albo czy nie spierasz się z kimś o rzecz kompletnie nieistotną jak np. kolor mydła do łazienki? Zapach płynu do płukania tkanin czy markę proszku do prania?

Każdy z nas wątpi w to, że jest dobrym człowiekiem i że idzie dobrą drogą. Gdy tak myślę, to dochodzę do wniosku, że chyba nie znam nikogo, kto od czasu do czasu nie miał chociażby maleńkiej chwili zwątpienia w słuszność tego co robi. I wiecie co myślę? To jest dobre! Czemu? Ponieważ sprawia, że nie lecimy przez życie na autopilocie ale zatrzymujemy się od czasu do czasu i myślimy: hola, hola, ale czy to na pewno jest to co chcę robić? Czy na pewno robię to dobrze? Czy to co robię ma sens? Czy ja w ogóle chce tego do czego dążę? Powtarzam jeszcze raz. To jest dobre. Pozwala nam ocenić nasze postępy, okreslić to, czego nam brakuje, lub nakreślić nowe cele. W drodze ku doskonałości nie ma złych dróg. Wszystko co nam się pojawia w naszym życiu jest doświadczaniem, lekcją i z wszystkiego tego, nawet z własnych największych i pozornie niewybaczalnych błędów możemy przecież wyciągnąć dla siebie naukę. I nie miejmy do siebie pretensji, jeśli ktoś inny z tego naszego przypadku wyciągnie inne treści. Przecież ten ktoś inny ma inną drogę i widać coś innego jest mu potrzebne, ma też inne doświadczenia i inne filtry, inne postrzeganie świata. Nie dziwmy się więc, że z pozoru to samo widzimy w inny sposób. Po prostu tak jest.

Jednocześnie pomimo tego naszego stałego dążenia do przodu, do doskonałości, do dojrzewania, czasem robimy sobie przerwę. To tez jest normalne. Każdy z nas czasem potrzebuje odskoczni. Ważne tutaj jest jednak to, aby nie zatrzymać się na zawsze w naszym pędzie. Aby nie okazało się, że nagle zobaczymy "napisy końcowe" i powiemy sobie: chwila a gdzie podziało się moje życie? Gdzie jest mój czas? Dlatego trzeba cały czas dbać o siebie, o swój rozwój, o świadomość tego co się dzieje. Bo właściwie nie o szczęście toczy się gra zwana życiem ale właśnie o świadomość. Posiadając świadomość, jesteśmy w stanie dostrzec, że szczęscie juz mamy. Jesteśmy w stanie dostrzec jak wygląda nasze życie, czy jest bogate czy biedne (nie mówię tutaj oczywiście o bogactwie materialnym, bo nie ono jest najważniejsze), czy podoba nam się to co robimy, czy lubimy siebie, ludzi, świat, czy potrafimy dostrzec jak wiele mamy zamiast skupiania się na tym, czego nam brakuje? To jest świadomość i ta świadomość to nasze okno na prawdę i na świat. Na szczęście.

Świadomością jest też pozwolenie sobie na małe potknięcie. Róbmy to świadomie po to, aby potem "nie pluć sobie w brodę" i nie mówić, że chciało się inaczej ale....  Coelho napisał, że każdy kiedyś powiedział "tak" myśląc "nie"  i czyż nie jest to prawda? Jak wiele razy zgadzamy się na coś, pomimo tego, że tak na prawdę tego nie chcemy? Ile razy podjęliśmy  decyzję sprzeczną z naszymi dążeniami i chceniami? Myślę, że wiele. Czasem nawet zbyt wiele razy. Oczywiscie nie ma co sobie z tego powodu fundować biczowania wyrzutami sumienia oraz żalami do innych osób. To nie o to chodzi. Ważne jest by mieć świadomość tego, że do takich sytuacji w naszym życiu dochodzi. Gdy już mamy tego świadomość, to dużo łatwiej będzie nam nad tym zapanować, świadomie pokierować naszymi dążeniami.  W sytuacji, gdy ktoś czegoś od nas oczekuje warto zastanowić się, jak nam się podoba to oczekiwanie innych względem nas. Przeanalizujmy wtedy nasze odczucia, emocje, myśli jakie nam się pojawiają. Bądźmy świadomi tego, czemu zgadzamy się na coś, co nam się nie podoba. Oczywiście nie chodzi tutaj o tłumaczenie sobie jakimiś wydumanymi powodami decyzji sprzecznej z nami. Ale znajomość naszych mechanizmów, a także dogłębna analiza tego co się dzieje w takiej sytuacji pozwoli nam decyzje podjąć świadomie, wraz ze znajomością jej plusów i minusów wynikających z takiej decyzji dla nas.

Oczywiście zdarzy nam się, że podejmiemy wtedy decyzję zgodną z nami ale sprzeczną z interesami tej drugiej osoby. Może też zdarzyć się tak, że ta osoba jest nam bardzo bliska i poczuje się zraniona. Niestety takie sytuacji występują od zawsze i myślę, że najzwyczajniej w świecie nie da się ich uniknąć. Czasem ranimy bliskich niecelowo a czasem robimy to wiedząc o tym, że tak jest. Sytuacje przypadkowe często po prostu się dzieją i wynikają z tego, ze robimy coś nie myśląc o konsekwencjach lub zwyczajnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć takiego skutku naszych działań. Nie jest to sytuacja komfortowa ale zdarzyć się może dosłownie każdemu. Nie jesteśmy przecież tą drugą osobą i nie znamy jej myśli. Dużo jednak trudniejsze są sytuacje, gdy mamy świadomość, że nasze działanie może zranić kogoś. Trudniej jest też takie działanie podjąć. Ale jak pisałam wyżej. Czasem po prostu trzeba chronić swoje interesy, chronić siebie samego. Chyba, że ktoś nie ma instynktu samozachowawczego i robi coś z ewidentną szkodą dla siebie. Nie jest to jednak dobre. Takie zjawisko występuje np. w sytuacji, gdy gnębiona fizycznie i psychicznie kobieta pozostaje ze swoim partnerem - alkoholikiem. On obiecuje poprawę, ona wie, że to nie nastąpi ale mimo to zgadza się z nim pozostać.

Każdy z nas jest dobrym człowiekiem, Każdy jest wojownikiem światła i nie pomimo trudności ale właśnie ze względu na trudności jakie w życiu go spotykają.
Każdy może zmienić swoje życie w dowolnym momencie i nie ma na to zbyt późnego wieku, lub zbyt trudnej sytuacji.
Każdy jest reżyserem swojego życia. Musi tylko w to uwierzyć. Być świadomym. Wiedzieć czego chce i pozwalać sobie na potknięcia. Nie jest ważne ile razy człowiek upadnie. Ważne jest natomiast ile razy się podniesie.


6 komentarzy:

  1. Świetny blog. Przepiękny cytat. Szczera prawda!

    pozdrawiamy
    vividye & subtile hurricane

    OdpowiedzUsuń
  2. Witajcie :) bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło mi, że to co czasem tutaj napisze, wydaje się komuś ciekawe i może nawet pomocne. Bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszyłem się. Nawet łezka w oku zakręciła się. Super artykuł. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń